12.03.2018

Sposób na gorszy Poniedziałek- wishlist Rosegal woman’s day 2018




       Mówi się, że jeśli robisz to, co kochasz, to poniedziałek nie powinien być dla Ciebie problemem. Wstajesz z uśmiechem na twarzy, rozkoszujesz się poranną kawą i śniadaniem jedzonym w biegu, a do z domu wychodzisz pełna oczekiwań co do nowego dnia. Nie możesz doczekać się ważnych spotkań, na których czujesz się jak ryba w wodze, czujesz dreszczyk podniecenia na samą myśl o nowych wyzwaniach i tym samym nie możesz doczekać się na plotki z koleżankami z biura. Takie poniedziałki faktycznie są fajne. Czasem też zdarzają się i takie w moim kalendarzu. Poniedziałki, kiedy jeden alarm, a nie trzy kolejne drzemki w zupełności wystarczy, abym postawiła swoje stopy na podłodze i z podekscytowaniem zaczęła nowy dzień. To te poniedziałki, w których podczas śniadań wsłuchuję się w kojąca ciszę, a pijąc kawę myślami wędruję już myślami do rozpoczęcia najnowszego projektu. To te poniedziałki, kiedy nie narzekam na pobudki o czwartej nad ranem, spóźniony pociąg czy zbyt niskie jak przystało na Hiszpanię temperatury. Ten poniedziałek zdecydowanie nie pojawił się dzisiaj...






      Dzisiaj podniosłam się z łóżka dopiero po czwartym alarmie,a już dzień wcześniej zaczynałam wywodzić przed snem jak to mi się bardzo nic nie chce. Dzisiaj jest poniedziałek. Niestety ten gorszy. Ten, który wcale nie woła do wyjścia z domu. Kiedy wszystko mi jedno czy zakładam skarpetki na lewą stronę, a moje baby hair odstają na wszystkie strony. Dzisiaj jest ten poniedziałek, kiedy atmosfera w pracy jest gęsta, jak ta portugalska mgła o szóstej rano. Dzisiaj jest ten poniedziałek, kiedy bycie kobietą wydaje się być bolesne i niesprawiedliwe ze względu na ból przy miesiączce, a szpilki zdają się ranić moje nogi bardziej niż zwykle. W takie poniedziałki niecierpliwie odliczam godziny do powrotu do domu. Dzisiaj właśnie tak wygląda.

       Obecnie nadaję do Was z wygodnej sofy i muzyką jazz w tle. Na stoliku obok czeka na mnie kubek gorącej herbaty cytrynowej, a moja druga połówka leży tuż obok mnie. Teraz mogę się zrelaksować, odpocząć, poczytać, pomarzyć... Przeglądam ulubione stronki, planuję wiosenne zakupy i po raz kolejny marzę skromnie i po cichu, aby stworzyć jakąś stylizację modową na bloga. Właśnie wtedy, jak na zawołanie wyskakuje przede mną ostatni dzwonek jakim są ostatnie godziny Rosegal Women's Day. A to oznacza przeceny, wielkie przeceny i szansa dla mnie, że może wreszcie odważę się na publikacje czegoś świeżego na blogu. Przypominam sobie Waszą ostatnią pozytywną reakcję na małą sesję zdjęciową z kurtką jeansową z Bershki i myślę sobie: Raz kozie śmierć! Planuję outfit! Przeglądam i zamawiam! Okres Women's Day 2018 będzie wyjątkowe, bo z nowym krokiem i próbą nowości również na Paulina G Lifestyle, a więc zostawiam Was tutaj z malutką próbką tego co prawdopodobnie już niedługo znajdzie się w mojej garderobie i na sesji zdjęciowej.


W moim koszyku znalazła się bluzka na cienkich ramiączkach, przepiękna sukienka, która przywodzi mi na myśl hiszpańskie lato i delikatny naszyjnik z lśniącą imitacją perły. 


Rosegal



      Nagle gorszy poniedziałek stał się tym lepszym. Tym przynoszącym nowości i świeże pomysły. Odwagę i motywację. Poniedziałkiem, który wcale nie musiał zadecydować o gorszym dniu, przecież zawsze można zrobić coś, aby dzień stał się lepszy. Pójść na kawę z ukochaną osobą, przeczytać rozdział inspirującej książki, czy iść na zakupy, nawet te online i odważyć się zrobić coś po raz pierwszy. A jaki był Wasz Poniedziałek? 





22 komentarze:

  1. Nie wierzę?! Idealnie trafiłaś tym wpisem w mój dzisiejszy nastrój! Z reguły nie mam nic do poniedziałków. No... może nie lubię ich tak bardzo jak piątków, ale są i trzeba je przeżyć. Za to dzisiejszy to był jakiś koszmar! Funkcja drzemki - full opcja, przymusowy, niezaplanowany 20 minutowy postój przed torami, bo pani dróżnik coś się pomyliło, chwilowe spóźnienie do pracy i wszystkie problemy świata i trudne rozmowy przez 8 godzin na etacie, aby wrócić znów stać niespodziewanie przed torami i w końcu rozciągnąć się wygodnie na kanapie z kubkiem herbaty w ręku i odpocząć. Tak tego poniedziałku nie lubię. Oby wtorek był lepszy i byle do piątku :) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ohhh! Też zazwyczaj nie narzekam na poniedziałki. Z pewnością nie witam ich z takim podekscytowaniem jak piątki, ale ten początek tygodnia przechodzi sam siebie ;D Trzeba wziąć go na klatę i rozprawić się z nim do piątku. Ja już zaczęłam zmieniać nastawienie i działać, aby reszta tygodnia była lżejsza ;D
      Ściskam mocno ;*

      Usuń
  2. Mój poniedziałek jak zawsze był ciężki :P Wtorek nie zapowiada się lepiej, ale czasem tak bywa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie również ten tydzień czai się jako ten gorszy, ale walczę z nim pozytywnie ;D
      Udanego tygodnia i dużo wytrwałości! ;)

      Usuń
  3. 2 drzemki mi nie wystarczyły, a nawet 4... ale jak już się rozkręciłam to nie było tak źle.
    Pracowicie, a na koniec wizyta u frzjera, więc zrobiło się bardzo przyjemnie.
    Teraz nadrabiam blogowe zaległości przed snem i dam się ponieść ramionom Morfeusza :)

    Dobrej nocy,
    Ściskam,
    Weronika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z doświadczenia wiem, że im więcej drzemek tym gorzej jest wstać ;D
      Super, że umiliłaś sobie dzień wizytą u fryzjera, a opis Twojego wieczoru też brzmi fajnie. Z takimi poniedziałkami trzeba właśnie tak walczyć- przyjemnościami ;D
      Buziak :*

      Usuń
  4. Ja poniedzialki mam zawsze wolne, wiec nie cierpie ani troche :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie dla Ciebie poniedziałkiem jest wtorek. Szczęściara ! Cieszę się razem z Tobą ;)

      Usuń
  5. Jak się pracuje w domu, to poniedziałki nie są straszne. Przynajmniej dla mnie. Może dlatego, że zaczynam je miłym akcentem? Znaczy każdy dzień tak zaczynam! 6 rano a ja wyskakuję z łóżka i pędzę do mojej czworonożnej przyjaciółki. Ona już czeka przebierając łapkami. Ona wie i ja wiem! Idziemy na spacer. A to jest to, co obie lubimy najbardziej!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poniedziałki z pracą w domu brzmią dla mnie znośnie ;)
      Znalazłaś sobie kochana idealny sposób na rozpoczęcie świetnego dnia. Nic nie daje takiej radości i energii z rana jak spacer z pupilem <3 Jak najwięcej takich pozytywnych początków dnia dla Was ;*

      Usuń
  6. W zeszłym semestrze nie lubiłam poniedziałków, strasznie. W jednym tygodniu wstawałam na o godzinie 5.30, w drugim 6.30. Zajęcia miałam ciągiem do 20, potem próba zespołu,a po niej odwiedzałam koleżanki. Śmiałam się, gdy wchodziłam do akademika po północy, podczas gdy wychodziłam z niego o 6. Zdecydowanie nie lubiłam poniedziałków, nie w takim wydaniu. Na szczęście mój wczorajszy poniedziałek byl na prawdę udany. Odwołali mi zajecia. Miałam cały dzien wolny, który wykorzystałam na spotkanie z koleżanką, zakupy, pójście na obiad z drugą, a potem próbę, która trwała dwa razy dłużej niż zazwyczaj, ale mnie to nie przeszkadzalo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uhhh... czytam Twój komentarz i myślę sobie "Dziewczyno! oszaleć można z takich napiętym grafikiem" świetnie Cię rozumiem i życzę Ci, aby takie poniedziałki jak ten ostatni zdarzały Ci się znacznie częściej. Zdecydowanie na nie zasługujesz! ;)

      Usuń
  7. Hmm poniedziałek był zdecydowanie lepszy niż dzisiejszy wtorek, jednak też go sobie wczoraj poprawiłam zakupami - akurat był to dzień Matki Boskiej Wypłacalnej, a Rossmanie była promocja 2+2, więc wszystko się zgadza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooo własnie! Z takim gorszym poniedziałkiem czy wtorkiem trzeba walczyć zakupami na przykład (oby nie aż tak często, bo wtedy większe problemy zaczną się pojawiać) ale od czasu do czasu, czemu nie ;)
      Oby koniec tygodnia był dla Ciebie lepszy! ;)

      Usuń
  8. Każdy poniedziałek to dla mnie bardzo ciężki dzień, ale zawsze mam problem z przestawieniem się po weekendzie :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przestawienie się po weekendzie- to chyba najgorsze z zadań do wykonania w poniedziałek ;D

      Usuń
  9. A ja lubię Poniedziałki bo można wstać z pozytywną energią, która utrzyma się przez cały tydzień. Za to nie cierpię weekendów... o dziwo... bo przeważnie mam zajęcia na uczelni od rana do nocy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To czy lubimy dany dzień tygodnia chyba rzeczywiście w dużej mierze zależy od naszego rozkładu dnia. Fajnie, że u Ciebie poniedziałki są luźniejsze, chociaż trochę współczuję za weekendy. Pewnie musi być okropnie przeglądać sobotniego instagrama jak każdy się leni i chwali tym na zdjęciach ;D
      Udanego tygodnia! ;)

      Usuń
  10. Super, że zmieniłaś gorszy poniedziałek na lepszy poniedziałek;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ważne, że druga połówka była przy Tobie!:) No i tę sukienkę super kupiłaś:) Ja uwielbiam wszystkie hiszpankowe sukienki:) W tym roku wprawdzie nie mam w planach odwiedzenia tego kraju, ale myślę, że do Włoch i Portugalii też się nada:)

    PS Nie mów mi nic o bólach miesiączkowych, ja to czasami mam taką przeginkę, że aż się płakać chce:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, chociaż na ponad tydzień byliśmy z dala od siebie, a takich rozłąk to ja nie znoszę ;D
      Hiszpanki czy to sukienki czy bluzki są naprawdę świetne i sprawdzają się wszędzie- nie tylko w Hiszpanii moja droga ;D
      Ściskam mocno i całuję ;*

      Usuń
  12. Świetnie napisane, potrafisz zmotywować :)

    OdpowiedzUsuń